All posts

The Art

14/02/2026

Życie na emigracji, szczególnie na początku, także odsuwało świadome obcowanie ze sztuką na dalszy plan — najpierw trzeba było przede wszystkim przetrwać z małymi dziećmi w obcym kraju i w obcym języku. Trzeba było oswajać inną rzeczywistość, co było zajęciem niezwykle absorbującym.

Arles

07/02/2026

Wychodziłam cię krokami, które zostawił dla nas pisarz, wędrując niespiesznie po twoich targowych placach pełnych zapachów ziół, oliwy i lokalnych serów. Uśmiechałam się, gdy mijał zalotne dziewczyny na ulicach znaczonych czerwonym światłem latarni. Przysiadałam z nim na ławce w parku, przyglądając się rzucanym srebrnym bulom, zasłuchana w...

Jest czwarta nad ranem — to dobra pora, żeby opowiedzieć o królu Learze i jego Błaźnie, bo w tej sztuce jest bardzo dużo ciemności. Niech więc noc stanie się scenografią tej opowieści. Ale nie bójcie się zbyt mocno — ranek nadchodzi już wielkimi krokami.

"Najpiękniejszym doświadczeniem, jakie może stać się naszym udziałem, jest tajemnica.
Jest ona źródłem wszelkiej prawdziwej sztuki i nauki.''
Albert Einstein

Ponieważ w te zimowe, tutaj ciężkie od szarości dni, potrzebuję raz jeszcze trzymać się jasności, przychodzę z opowieścią o przyjemności, jaką jest spędzanie letnich, słonecznych chwil w zwiewnym, prześwietlonym zielonością cieniu drzew.

Wash My Soul

20/01/2026

Po świetle nocy zapragnęłam światła dnia. Wyruszyłam więc naprzeciw jasnym i miękkim chmurom, które prowadził lekko-duch wiatr. Uniosła mnie ta jego lekkość i przyniosła piosenkę. Wash my soul, wash my soul, wash my soul.

Chciałam zrobić przerwę, ale chyba nie umiem — świat za bardzo zachwyca mnie co rusz. Good, good — trzyma mnie to w zasięgu światła. W tym tygodniu wydarzył się 6 stycznia — dla mnie w Anglii zwyczajny dzień długich godzin w pracy, które nie wiadomo kiedy mijają. Ale wieczorem spojrzałam w wiadomości, a tam z radością odkryłam, że świętuje się...

Wpadam jeszcze dzisiejszej nocy, bo wydarzył się Wilczy Księżyc — przed zachodem słońca dwa, a nawet trzy razy większy niż zazwyczaj. Po zachodzie jednak wrócił do swoich normalnych wymiarów, zapewne dlatego, że słońce znikło i nie było się już przed kim popisywać. Poza tym mój syn — jeden i drugi — zapowiedzieli mi, że za jakiś czas czytać będą...

Mamy pierwszy dzień nowego roku. Pamiętam, że w rodzinnym domu zwykle tego dnia rysowałam coś piórkiem. W tym roku przygotowałam aluminiową płytkę i spędziłam parę godzin przy prasie. I wyszła opowieść o Złotej Renecie.