A Tiger and Rosa Barocca
po drugiej stronie oka
idzie tygrys
mijając obojętnie
otwarte usta białych lilii
po drugiej stronie oka
idzie tygrys
mijając obojętnie
otwarte usta białych lilii
Ostatnimi czasy ogarnia mnie chwilami poczucie pustki. Mam też wrażenie, jakby coś wymykało mi się z rąk. To pewnie jakiś brak poczucia sensu i celowości. Bo dokąd to wszystko prowadzi? A gdy rozglądam się po świecie, wcale nie robi się lżej.
Dzisiejsza grafika przyszła do mnie po odsłuchaniu słuchowiska w radiowej Dwójce – "Skrzypek na dachu".
Golde, mleczarz Tevje i tradycja. Jest coś bardzo wzruszającego w tym starym małżeństwie co bardzo chciałam pokazac.
"Gdyby wrota postrzegania zostały wyczyszczone, wszystko ukazałoby się człowiekowi takie, jakie jest naprawdę — to znaczy nieskończone."
William Blake
Życie na emigracji, szczególnie na początku, także odsuwało świadome obcowanie ze sztuką na dalszy plan — najpierw trzeba było przede wszystkim przetrwać z małymi dziećmi w obcym kraju i w obcym języku. Trzeba było oswajać inną rzeczywistość, co było zajęciem niezwykle absorbującym.
Wychodziłam cię krokami, które zostawił dla nas pisarz, wędrując niespiesznie po twoich targowych placach pełnych zapachów ziół, oliwy i lokalnych serów. Uśmiechałam się, gdy mijał zalotne dziewczyny na ulicach znaczonych czerwonym światłem latarni. Przysiadałam z nim na ławce w parku, przyglądając się rzucanym srebrnym bulom, zasłuchana w...
Jest czwarta nad ranem — to dobra pora, żeby opowiedzieć o królu Learze i jego Błaźnie, bo w tej sztuce jest bardzo dużo ciemności. Niech więc noc stanie się scenografią tej opowieści. Ale nie bójcie się zbyt mocno — ranek nadchodzi już wielkimi krokami.
"Najpiękniejszym doświadczeniem, jakie może stać się naszym udziałem, jest tajemnica.
Jest ona źródłem wszelkiej prawdziwej sztuki i nauki.''
Albert Einstein
Ponieważ w te zimowe, tutaj ciężkie od szarości dni, potrzebuję raz jeszcze trzymać się jasności, przychodzę z opowieścią o przyjemności, jaką jest spędzanie letnich, słonecznych chwil w zwiewnym, prześwietlonym zielonością cieniu drzew.
Po świetle nocy zapragnęłam światła dnia. Wyruszyłam więc naprzeciw jasnym i miękkim chmurom, które prowadził lekko-duch wiatr. Uniosła mnie ta jego lekkość i przyniosła piosenkę. Wash my soul, wash my soul, wash my soul.